Ta strona używa plików cookies.
Polityka prywatności    Jak wyłączyć cookies?    Cyberbezpieczeństwo
AKCEPTUJĘ

.:· Dawna Poezja Mazurska w Piosence ·:.

Mazurska twórczość ludowa z drugiej połowy XIX wieku i pierwszych dziesięcioleci XX jest materiałem analizowanym wyrywkowo, co zrozumiałe: brak pełnych wypisów z kalendarzy, gazet i książek tekstów Mazurów hamuje zagłębienie się w materiale i wszechstronną jego interpretację. Rozpoznania wstępne są niejako przygotowaniem do czekającego nas trudu edytorskiego. Warto zaznaczyć, że bramą wiodącą w świat mazurski są wiersze i życie Michała Kajki. Patrzenie przez Kajkowski pryzmat na różnych rymopisów z jego krainy jest o tyle zwodnicze, że charakter twórczości Kajki, jej znamiona i ewolucja, rozłożenie pewnych akcentów tematycznych i problemowych nie pokrywa się całkowicie ze specyfiką treściową innych autorów z mazurskich wiosek. Tezę tę pozostawiam bez udowodnienia, aby zająć się jednak tym, co wspólne i charakterystyczne w mazurskim wierszopisarstwie. Cieszy się ono zainteresowaniem u nielicznych, ale godne jest refleksji badawczej filologa polskiego i literaturoznawcy o orientacji antroologicznej ze względu na to, że jest przykładem żywotności polszczyzny, a właściwie staropolszczyzny w XIX stuleciu, jest dokumentem ewangelicyzmu wyznawanego po polsku, a wreszcie kształtowania się światopoglądu, utrzymywania i przełamywania dotychczasowych relacji Mazura z rzeczywistością najbliższą, bliższą i dalszą. Spostrzeżenie, że w swoich tekstach Mazurzy pozostawili dowody rozpoczętego procesu samoidentyfikacji i autoanalizy nie jest tylko wynikiem jakiegoś widzimisię badacza.

Interpretacja mazurskiego wierszopisarstwa musi się dokonywać ze świadomością, że rozwijało się ono samoistnie, a jednocześnie pod wpływem czynników zewnętrznych. Jak zastrzega Grzegorz Jasiński, przy lekturze utworów publikowanych w periodykach dla Mazurów powinniśmy „mieć na uwadze rodzaj uwarunkowań wynikających z proweniencji tych czasopism, poglądów redaktorów, ich wewnętrznej roli cenzorskiej, a także ograniczonej objętości i częstotliwości ukazywania się periodyków. Trudno przy tym bez zastrzeżeń nazwać mazurskich autorów reprezentantami całej społeczności. Piszący do gazet, pomimo że byli ludźmi prostymi, na pewno wyróżniali się w swoim środowisku obyciem i ciekawością świata. Zazwyczaj należeli do kręgów nie tylko głęboko wierzących, dążących do wewnętrznego doskonalenia, ale i formalnie związanych z Kościołem. Grupę tę tworzyli najczęściej samodzielni gospodarze, przeważnie średni i drobni, uzupełniało zaś ją kilku rzemieślników i nauczycieli. Osoby te odznaczały się aktywnością w swoim środowisku, piastowały stanowiska w samorządzie wiejskim bądź […] w radach parafialnych (tzw. kościelnicy). I choć przy twórczości religijnej wybory ideologiczne nie odgrywały roli […], to jednak sami redaktorzy mieli swoje preferencje, ulubionych autorów. W sumie, mimo że liczba nazwisk twórców mazurskich wydaje się na pierwszy rzut oka imponująca, bliższa analiza wskazuje, że ich trzon stanowiło zaledwie kilkunastu autorów, wypełniających niemal wszystkie periodyki, inni pojawiali się sporadycznie”1. Dodajmy, że przy szczegółowszych rozważaniach o świecie zapisanym w wierszach mazurskich nie można obyć się bez zaglądania do Nowo wydanego kancjonału pruskiego ułożonego przez ks. Jerzego (Georga) Wasiańskiego.

W niniejszych rozważaniach śledzę motywy, wskazujące na formy i sposoby przywiązania się oraz poczucie przynależności mazurskich autorów do stron rodzinnych. Manifestacje własnej odrębności i zakorzenienia w kraju ojczystym mają swoje źródła w rodzimej tradycji religijnej i logice historii, którą wyznacza walka dobra ze złem, „duchowne bojowanie”. Wartość związku człowieka z miejscem urodzenia i życia ustalają wersety z Psalmu 16, 5-6: „Pan częścią dziedzictwa i kielicha mego: To właśnie Ty mój los zabezpieczasz. Sznur mierniczy wyznaczył mi dział wspaniały i bardzo mi jest miłe to moje dziedzictwo”2. Według Biblii to jest Pisma Świętego Starego i Nowego Testamentu (wyd. V):

„Pan jest działem moim i kielichem moim,
Ty strzeżesz losu mojego.
Część moja przypadła w miejscach uroczych,
Także dziedzictwo moje podoba mi się…”


W przekładzie Czesława Miłosza fragment ów brzmi:

„Pan jest udział mego dziedzictwa i kielich mój, Ty mój los w ręku trzymasz.
Granice przypadły mi w pięknych krainach,
o tak, rozkoszne dla mnie jest dziedzictwo moje”.3

Przywiązanie do swoich stron macierzystych było jednym z pierwotnych wyznaczników mazurskości, której korzenie sięgają – jak słusznie stwierdza Erwin Kruk - XVI wieku: „Wtedy bowiem zaistniały podstawowe wyróżniki tego, co w wiekach nam bliższych, a mianowicie w XIX i XX, poczęto określać jako >>mazurskość<<. Była gwara języka polskiego (obejmująca również spolonizowanych Prusów) i było ewangelickie wyznanie, i była też staropolszczyzna piśmiennictwa religijnego, utrwalona w biegu wieków przez niezliczone tych ksiąg wznowienia. Jeżeli jakiegoś istotnego wyróżnika, a mianowicie przywiązania do tej ziemi, nie dostrzeżono, to tylko dlatego, że na nie zwracano baczniejszą uwagę u kresu drogi, a nie na jej początku”4.

W pochwałach Mazur przez Mazurów, w ich zaciekawieniu się okolicą najbliższą wypowiada się coś więcej niż zwykła duma z powodu zamieszkiwania w konkretnym punkcie geograficznym – w opiewaniu własnej społeczności i wioski, parafii, krainy, rodzimego krajobrazu wyraża się akceptacja losu, wiara w sprawiedliwość wyroków Stwórcy. Zwrócenie uwagi na swojskie kąty z ludową powagą i religijno-moralnym pietyzmem jest przejawem pamiętania o własnych przodkach i poprzednikach, o faktach i przebiegu wydarzeń. To wszystko było ujmowane w perspektywie dziejów zbawienia, które dokonuje się tu i teraz. Jak pisze Grzegorz Jasiński, dla Mazura „Zbawienie nie jest daleką perspektywą, dostępną po Sądzie Ostatecznym, stanem traktowanym wyłącznie eschatologicznie, nie jest pojęciem ogólnym, lecz konkretnym, dobrem dostępnym już teraz, owocującym przemienionym, godnym życiem. Zbawienie dokonuje się przez całość wydarzeń i zachowań, a nie określoną czynność religijną”5. Ten rys religijny duchowości mazurskiej w jakiś sposób rzutował na to, że ich utwory opierają się na konkretnych realiach – fantazja, wymyślanie zdają się nie mieć przystępu do wierszy Mazurów. Ich teksty są jakby opatrzone zastrzeżeniem: to co zostało opisane wydarzyło się naprawdę, jest zgodne ze stanem faktycznym.

Z kronikarską wiernością splata się jeszcze jedna prawidłowość: podejmowane treści są podporządkowane głównemu motywowi, znajdującemu się w raczej zamkniętym repertuarze tematów i ujęć, które w pierwszym rzędzie określa Nowo wydany kancjonał pruski. Zastrzegam przy tym, że nowe motywy dochodziły wraz z rozwojem cywilizacyjnym, wydarzeniami historycznymi czy procesami demograficznymi. Udział Mazurów w bataliach armii pruskiej w roku 1866 czy w latach 1870-1871 obrodził poematami Jana Luśtycha (także: Lustych, Lustig)6 i Jana Dondera. Wyjazdy Mazurów do Westfalii przyczyniły się do wprowadzenia do wierszy tematu pracy górnika7. Istnieje grupa utworów o zróżnicowanej tonacji i problematyce osnuta wokół I wojny światowej8. Tu warto przypomnieć, że forma utworów układanaych „na Nowe Lato” czyli „na Nowy Rok” dawała okazję do wprowadzenia aktualnych treści do wiersza, np. uczynił tak Samuel Lipka: pisząc Pieśń na Nowy Rok (KK-PE 1917, s. 66), wtłoczył w noworoczną modlitwę obraz cierpień ludności Prus Wschodnich z lat 1914-1915; jak jego poprzednicy, splądrowanie „ziemi pruskiej”, dostanie się niektórych w niewolę, konieczność ucieczki z miejsc zamieszkania Samuel Lipka uważą za karę, na którą ziomkowie „słusznie zasłużyli”, gdyż wzbudzili gniew Boga, nie pamiętając o Jego przykazaniach.

Przeważnie więc to konserwatyzm wierszopisarski wytycza przywiązanie do rodzimych form, do „wiecznych” tematów i do ducha tradycji religijnej. Jednakowoż nie przeszkadzało to Mazurom w swojej własnej współczesności widzieć przedłużeń i nawrotów spraw dawnych, analogii między doświadczeniami własnymi a tymi, które były udziałem przodków. W ich mniemaniu ludzi charakteryzują w każdym czasie: skłonność do grzechu, potrzeba pokuty i pokornego przyjmowania kar za zbaczanie z dróg Bożych, niespełnianie Dekalogu, odrzucanie Jezusa Chrystusa. Przeciwności życia wynikają z ludzkiego zła, są więc karą zasłużoną, którą wymierza sam Stwórca. Gotfryd Bendzulla w wierszu-dialogu, w którym mówi „Uskarżający się gospodarz na biedę” oraz ktoś, kto daje „Odpowiedź na te skargi”, stwierdza:

Często nam najwięcej szkodzi
Bieda, która z nas pochodzi.9

Ten sam autor w pouczeniu Co prawda to prawda napomina, że „wyniosłość i pycha”, które prowadzą do biedy, biorą się z wychowawczych błędów rodziców.

W utworach Mazurów panuje prosta rzeczowość, tak obecna w poezjach staropolskich, jak w pieśniach kancjonałowych. Ta rzeczowość jest wyrazem gospodarskiego zmysłu, praktycyzmu i odczucia twardej sensowności zjawisk zachodzących w przyrodzie, a szczególnie w polu, na łąkach i w lesie.

W Pieśni wiesiennej dla rolników Jan Donder prosi:

Podziel między nas Twe dary,
Daj nam wszystkim podług miary.
[…]

Napój, Boże, nas radością,
Okrapiaj ziemię tłustością,
By pagórki i doliny
Pięknie się zbożem pokryły,

By zboże pięknie rosnące
I łąki się zieleniące
I kwiaty w swej ozdobie
Dały, Panie, chwałę Tobie. 10

Owej prostej rzeczowości uczono się z kancjonału Wasiańskiego. W pieśni z działu Za urodzaje ziemskie zawartej na stronie 37 czytamy m.in.

Ścieżki Twoje skrapiaj tłustością.
Skrapiaj pastwiska na pustyniach,
Tak, że i pagorki radością przepasane będą
[…]
Doliny okryją się zbożem.

Wiele razy autorzy utożsamiają się z przekonaniem psalmisty, że „przyroda uczy chwalić Pana”.

Lęk przed nieprzychylną aurą i klęskami żywiołowymi był powszedni i powszechny, skoro w kancjonale jest stosunkowo wiele modlitw, związanych z ich pojawieniem się. Zostały one zamieszczone w dziale pt. W osobliwych potrzebach, czyli: W niepogodę, Czasu grzmotów i dżdżów nawalnych, Po uciszeniu grzmotów i dżdżów nawalnych, W suszą wielką. Nieprzychylność i surowość natury jest traktowano na równi z przeciwnościami takimi, jak epidemia, wojna, czas prześladowania. Nic więc w tym dziwnego, że poemat Fryca Olsiewskiego O deszczach nawalnych roku 1844 zawiera aluzje do pieśni kancjonałowych o kataklizmach i katastrofach dziejowych. Że Olsiewski „gospodarz i radca kościelny w Różyńsku” w „obwodzie jansborskim” znał tę tradycję mazurską, świadczy dziewiętnastozwrotkowy utwór pt. Kościół Różyński, w obwodzie jansborskim11. Autor prosi „parafian zboru Różyńskiego”, aby wdzięczni byli Bogu za łaskę i opiekę, która uwidoczniła się podczas najazdu Tatarów w 1656 roku. Olsiewski przywołuje znaną na Mazurach od XVII wieku Pieśń o wtargnieniu tatarskim księdza Tomasza Molitora, któremu gospodarz przypisuje ogromną siłę modlitwy, strzegącą przez wieki parafię:

Gdyż przodki nasze tu byli zgrzeszyli,
To Tatarowie kraj nasz spustoszyli
I podpalili kościołów niemało.
Naszej świątnicy to się nie dostało.

Albowiem cudnie szyby malowane,
Przed Tatarami w okna posadzane,
Na których obrazy katolickie były,
Te to od zguby kościół ubroniły.

Bo jak Tatarzy te szyby ujrzeli,
Że katolicki to kościół myśleli.
Żeby mu wszyscy zaraz pokój dali,
Aby Polaków tam nie rozgniewali.

Indziej niszczyli, jak śpiewacie sami,
„Ojczyzno miła, zalewaj się łzami”.
Żałosną pieśń tą spisał Pan Molitor,
Sławny kościoła rożyńskiego rektor.

Zaraz po wojnie w nim plebanem został.
Z pomocą Bożą w wojnie był pozostał;
Bo kaznodzieję Tatarzy zabili,
Jak to i w inszych miejscach uczynili.

Molitora obraz jest w kościele,
Z plebańskim płaszczem, tak jak uczył w ciele.
Onci się modląc rzekł: „Mój wieczny Boże!
Niech łaska Twoja odtąd mi pomoże!”

Błagał on za się i za trzodę swoję.
Skończywszy wieku, w rajskie wszedł pokoje.
Tu w ziemi ciało jego odpoczywa,
A dusza dawno w radościach opływa.

Bóg, który światem włada na swym tronie,
I teraz kościół nasz ma w swej obronie
I wysłuchywa w nim modły czynione,
Czasu potrzeby do niego wzniesione.

Tutaj następuje wyliczenie kataklizmów. Wśród nich przypomniana jest straszliwa epidemia z lat 1709 i 1710, pożaru wsi kościelnej z 30 października 1819 oraz wymieniony jest „czas powodzi” z roku 1844. Do listy plag dopiszmy cholerę, która w roku 1830 i 1831 zdziesiątkowała mieszkańców Jansborka. O pierwszej ofierze śmiertelnej choroby, tj. o Hermanie, pomocniku ciesielskim, ułożył wiersz Fryc Pezara (gospodarz z Szymonki) pt. O pierwszej cholerze w Jansborku roku 1830 i 183112. Autor opowiada o tym, jak ciało jeszcze żywego Hermana zawleczono bosakiem do grobu, co oddaje okrucieństwo śmierci, ale też ogromny strach ludności przed zarażeniem się. Zdarzenie jest dla Pezary obrazem równości panów i nędzników wobec choroby i śmierci, ale też pretekstem do pocieszenia się, że bogatemu trudniej jest umierać:

Gdy cholera w chatce, nie masz tyle płaczu,
Ale więcej żalu, gdy będzie w pałacu.

Niestety, nawet epidemia nie zmienia prawdy powszechnej:

Bogacz żyje hojnie, we dnie jak i w nocy,
Ale ubogiemu zawsze wiatrek w oczy.

Wcześniej o dramatach roku 1844 na świeżo pisał niejaki Kozłowski „Szkólnik w Suczkach” w dniu 1 sierpnia 1845 w długim wierszu Biada nam Mazurom, opublikowanym w „Przyjacielu Ludu Łeckim” (1844 nr 1113).

Wspomnienie tragicznych wypadków służy odświeżeniu pamięci, jak też nawróceniu się grzeszników i wzmocnieniu chrześcijańskiej wiary, a także obudzeniu chęci, aby mieć „serce pokutujące” (z pieśni 736) i „ducha pokornego” (z pieśni 738). Intencje te są zaznaczone już w strofach inwokacyjnych Olsiewskiego:

Familio pruska, wspomnij jak w roku złym
Tysiąc osiemsetnym czterdziestym i czwartym,
Ustawiczne deszcze codziennie padały,
Tak że wody wielkie pola nam zalały.

Rozważ chrześci[j]ański i wierny człowiecze,
Co się teraz dzieje rok po rok na świecie,
Narodowie pruscy na to pamiętajcie,
A swe grzeszne sprawy wprędce opuszczajcie.14

Olsiewski przypomina, że w obliczu żywiołu i klęski ludzie są sobie równi, toteż szkody deszczów nawalnych zostały „od wszystkich lada stanów opłakane”. Mazur gospodarskim okiem ogląda „zboże pognojone”, opróżnione stodoły, niekoszone łąki, rwący nurt wezbranych wód, które porywają „wiele ludzi z zwierzętami”, niszczą „domy, mosty”, pochłaniają „wszelkie dobra”. W wyliczonych stratach wraz z poszkodowanymi dostrzega „gniew Boga naszego”. Kozłowski zaś skupia się na ludzkiej biedzie i rozpaczy:

Rodzic głodno chodzi,
Dzieci nagie z sobą wodzi,
Z biedy opuchają
Ludzie, ach, i umierają.

W poemacie Olsiewskiego również przewija się, trochę nieskładnie, wskazywanie na powszechność głodu, którego rozbudowany obraz odnosi się tutaj również do zwierząt:

Nawet nieme bydło od głodu ryczało,
Bo żywności dla się wśrzod lata nie miało.

Wesołości żadnej nie miało stworzenie,
Widząc, że niszczało jego pożywienie,
I żywinka w on czas w sobie zatruchlała,
A wśrzod zimy potem wcale pozdychała.

Rozmyślając dalej wspomnijmy na pszczoły,
Nie nosiły miodu do swjej stodoły.
Mało ich zostało w końcu roku tego,
Musiały umierać od głodu wielkiego.

Do tej pszczelej strofy przeniknęły kancjonałowe frazy z pieśni 728, znajdującej się w dziale Po uciszeniu grzmotów i dżdżów nawalnych, w której czytamy o przyrodzie, która na powrót staje się dawcą i spichlerzem żywności: „Zniosą w te dni i pszczoły miod do swojej stodoły”. Wróćmy do katastrofy:

Owce nie znalazłszy dla siebie żywności,
Od głodu padały w polach w wielkiej mdłości.
Wiele z dzikich zwierzątżeru dość nie miało,
Tak że mnóstwo wielkie ich poumierało.15

Kozłowski z Suczek zwraca baczniejszą uwagę na nieludzkie zachowania w czasie kataklizmu: powszechność kradzieży, oszustw, a nawet wyrzekania się własnych dzieci:

Coraz więcej grzeszą,
Ukraść, oszukać się śpieszą,
Matki porzucają
Dziatki i ich opuszczają.16

Te naturalistyczne przypomnienia szalejącego głodu i społecznych wynaturzeń podkreślają moc zbawczą Stwórcy, który działa poprzez dobrego i mądrego króla pruskiego, gdyż – jak stwierdza Olsiewski:

Łaska jego wielka tu się okazała,
Żywność i nasienie dla cię szafowała.
Urzędnicy jego, co je rozdzielali
To na rozkaz jego wszystko sprawowali.17

Deszcze nawalne, przybór wód i powodzie były w oczach Mazura namiastką biblijnego potopu, w czym zaznaczał się jego związek z Nowo wydanym kancjonałem pruskim. W podrozdziale W niepogodę znajduje się pieśń 725, w której niepomyślna aura przywodzi na myśl skojarzenie z potopem. Mazurowi nadmiar wody dawał wyobrażenie wielości grzechów popełnionych przez niestałych chrześcijan.

Wierność i stałość człowieka – odnoszące się do Boga, poglądów i przeświadczeń religijnych, rodziny i władzy, także stron ojczystych – w mazurskich utworach jest jedną z najważnieszych i chołubionych wartości; była ona rękojmią mazurskiego konserwatyzmu, postawą, której wzór przedstawiał sam Stwórca: „Bóg zostawa wiernym” – głosi pieśń 728, figurująca w śpiewniku Wasiańskiego.. Autor podpisany „L. S. z Mazur”, czyli Augusta Upadka z Pasymia swój liryk pt. Rodzinny kraj kończy wyznaniem wierności, swojego patriotyzmu i dozgonnego przywiązania do miejsca urodzenia:

Atoli lepszy dar od tych
Ja Mazur w sobie czuję,
Bo z dawnych wieków, z przodków mych,
Ja w sobie zachowuję:
Serce wierne, ramię żwawe,
Za ojczyzny świętą sprawę
I do boju gotowe.

A choćby raz jakiś powód
Mię gdzie w dalekie kraje
Od strony rodzinnej zawiódł,
Wiernym jej wszak zostaję.
Nie są kraje tak wygodne,
Jak miłe Prusy me Wschodne!
Więc do nich w zad powrócę.18

Z wierności i przywiązania Mazur czerpał „wesołość wiary”, radość i zadowolenie z życia. Ponuractwo, surowość nakazów religijno-moralnych i melancholia nie określają wszystkich nastrojów ewokowanych w mazurskich tekstach (pomijam zamiłowanie do humoru sytuacyjnego, które jest podstawą satyr mazurskich, mających swe źródło w zdarzeniach prawdziwych i rodzimym folklorze literackim). Jan Luśtych (Lustych, Lustig) opisał swoją i społeczną dumę, swoje i wspólnotowe ukontentowanie biorące się z możliwości oddawania czci Bogu, królowi, życia w pokoju, oglądania i funkcjonowania kościoła parafialnego w Cichach, bycia w „gospodarskim stanie”, z podziwu dla swojskich krajobrazów19. W tych i im podobnych wierszach jest w istocie mowa o poczuciu bezpieczeństwa, o tym, że Mazurzy byli przekonani, że mają swoich wysokich niezawodnych opiekunów, świętą tradycję i utrwalony ład.

Wiersze poświęcone różnym osobom wynikają z wdzięczności Mazura za opiekę nad krajem rodzinnym i zamieszkującą go ludnością. W mazurskich tekstach dziękczynnych i pochwalnych znajdują się wyrazy szacunku i wdzięczności nie tylko dla króla pruskiego i później cesarza niemieckiego i jego małżonki. W panteonie opiekunów pojawił się też syn tej małżeńskiej pary, młody Fryderyk Wilhelm. W związku z uzyskaniem przez niego pełnoletniości Jan Luśtych ułożył modlitwę pt. Kronprync Wilhelm, następca korony rzeszy niemieckiej20, w której czytamy:

Boże! błogosław pełnoletniemu
Następcy tronu wielce sławnemu.
Przedłuż mu życie, wszechmocny Panie!
I daj mu z nieba swe pożegnanie.

Kronprync jest synem Najaśniejszego
Cesarza króla Wilhelma cnego,
Który najlepsze ma wciąż staranie,
O kronpryncowe cne wychowanie.

Syn za przykładem ojca swojego
I jak czynili przodkowie jego,
Chce zawsze pełnić swe powiności
I żyć w pokoju i w szczęśliwości.

W wielkiej powadze jest u każdego,
Wszyscy prosiemy Boga za niego.
Z całego serca go miłujemy
I z nieba zdrowia jemu życzemy.

Luśtych (Lustig) kończy swój utwór przekonaniem, że młody książę czyta po polsku, więc jego lekturą będzie „Kalendarz Królewsko-Pruski Ewangelicki” (Kajka w swoich procesarskich hymnach również wierzy, że władca zna mowę polską). Mazurski gospodarz przypomina na koniec część hasła figurującego w „tygodniku chrześciańskim dla polskich ludzi”, czyli „Mazurze”:

Niech w kalendarzyk się on dostanie,
A żeby o nim miał zaczytanie.
Kto w kalendarzu rado czytuje,
Boga się boi, króla miłuje.

I Otto von Bismarck był postrzegany jako osoba godna czci i chwały. W „Mazurze Wschodnio-Pruskim” (1885 nr 11) na pierwszej stronie jest Pochwała księcia Bismarka (sic!) kanclerza rzeszy niemieckiej, podpisana „w imieniu Mazurów Schulz”. Jan Luśtych w powiastce Góra Aleksandrowa21 opowiada, jak to za namową „księdza cnego” mieszkańcy Mieruniszek wystawili pomnik Bismarckowi (1815-1898) jako temu, który wzorowo służył królowi i cesarzowi aż do śmierci. Osobistością, która doznała od Mazurów czci, był Paul von Hindenburg (1847-1934), który zasłynął jako wyzwoliciel Prus Wschodnich. To on pod Arys (współcześnie Orzysz) w 1915 rpku odsłonił pomnik upamiętniający żołnierzy armii niemieckiej poległych w batalii na obszarze Prus Wschodnich w latach 1914-1915. Fryc Zimmek z Borowego tak o tej postaci pisał:

Któż przed wojną wiedział
O tym wielkim mężu,
Co by był tak zdolny,
Biegły przy orężu.

Teraz małe dzieci,
Co trzy lata mają,
Już go wyzwoleńcem
Wschodnich Prus nazwają.

Gdy Moskal się rozszedł
I Prusy plądrował,
To on go swem wojskiem
Strasznie repetował.

Zbił go i poimał,
W jeziora powganiał,
A co reszta zbiegła,
To ich z Prusów wygnał.

Bądź pochwalon, Boże,
Za Twe sprawy wszelkie,
Któreś sam wykonała
Przez Twe męże wielkie!

Niech im Bóg stokrotnie
Za to wynagrodzi,
A niech im do końca
Dobrze się powodzi.

Będą potomkowie
Długo pamiętali,
Co mężowie wielcy
Teraz wykonali.

Boże miłościwy,
Użycz nam pokoju,
Abym raz wytchnęli
Po tak ciężkim boju.22

Redaktorzy gazet i kalendarzy też doświadczali wdzięczności od Mazurów. Ta powyższa grupa utworów jest niejako „rozmnożeniem” Modlitwy za zwierzchność świecką, która drukowana jest w Nowo wydanym kancjonale pruskim na stronie 42.

W ciągu kilkudziesięciu lat XIX i XX wieku poszerzała się przestrzeń i tematyka mazurskiej twórczości uprawianej w języku polskim. Po 1918 roku traciła ona swój impet i nikt z redaktorów już nie mógłby, jak Marcin Gerss w 1867, stwierdzić: „Bardzo śliczną jest rzeczą, że liczba naszych poetów mazurskich co rok się powiększa”23. W latach dwudziestych i trzydziestych trudno byłoby mówić o nowych i młodych następcach autorów mazurskich. Świadczy o tym np. to, że w dwudziestoleciu międzywojennym w „Kalendarzu dla Mazurów” spotykamy wiele przedruków i nazwiska starszych, wywodzących się z dziewiętnastego wieku wierszopisarzy. „Na duchownej niwie” pozostał wierny macierzyńskiej mowie i „mazurskiemy duchowi” aktywny i twórczy do końca Michał Kajka.

Na koniec warto zapytać, czy Mazur, który już nie włada polszczyzną, a więc mową, w której określał się przez ponad czterysta lat świat wewnętrzny mazurskiej wspólnoty, jest nadal Mazurem?

Zbigniew Chojnowski

1G. Jasiński, Znajomość dogmatów wiary i ich prezentacja przez ludność mazurską – maszynopis, w: tegoż, Kościół ewangelicki na Mazurach w XIX wieku (1817-1914), Olsztyn 2003, s. 236-237.
2Cytat wg Biblii Tysiąclecia.
3Księga psalmów, tł. z hebrajskiego Cz. Miłosz, Paryż 1981, s. 74.
4E. Kruk, Warmia i Mazury, Wrocław 2003, s. 62-63.
5G. Jasiński, dz. cyt.
6J. Luśtych, Powrót pruskich żołnierzy z wojny roku 1866, „Kalendarz Królewsko-Pruski Ewangelicki” [dalej: KK-PE] 1868, s. 99-100.
7Zob. wiersz górnika Fryderyka Aleksandra z Middelicha w Westfalii, Pieśń górnika do pracy odchodzącego, KK-PE 1902, s. 141-142.
8Chodzi o humoreskę związaną ze strachem Mazurów wobec Kozaków (zob. np. wiersz od słów „Niesłychane rzeczy były” ułożony przez Adolfa Linkera z powiatu jansborskiego, KK-PE 1917, s. 153; wiersz polityczno-obyczajowy Jana Domasza O mylnym pokoju z Rosją – 11.02.1918, KK-PE 1919, s. 141-142 czy także J. Domasza swego rodzaju reportaż interwencyjny pt. Jak kobiety się sprawują w tych ścisłych czasach, KK-PE 1919, s. 141.
9„Mazur” 1884, nr 40.
10„Mazur” 1884, nr 14.
11„KK-PE 1864, s. 118-120.
12KK-PE 1864, s. 87-88
13Tę dziwność numeracji gazety (utwór napisany w 1845 wychodzi w czasopiśmie z roku 1844) wyjaśnia słowo „Od wydawcy do czytelnika”: „Dla niesłychanej, powszechnej biedy, którą Pan Bóg kraj nasz rodzinny, osobliwe siedlisko ukochanych Mazurów roku 1844-1845 uczynił, zaszłą przerwa w wydawaniu naszego pisemka, tak dalece, iż dokończenie numerów za rok 1844 odwlekło się aż do schyłku bieżącego roku 1845-go”.
14F. Olsiewicki, KK-PE 1867, s. 92-95. Poemat ów, który miał być śpiewany na nutę: „Usłysz prośby moje”, jest akrostychem, jak np. wiersz Michała Grodzkiego Mór w Prusiech 1709 roku czy duża liczba modlitw, pieśni, hymnów napisanych przez Michała Kajkę. Pod utworem jest dopisek: „Pieśń ta podaje znajomość, kto ją ułożył. Składaj czytelniku miły, od pierwszego wiersza litery początkowe, aż dom wiersza ostatniego, a tedy się doznasz, że >>Fryc Olsiewski w Różyńsku ułożył<<”.
15Tamże.
16„Przyjaciel Ludu Lecki” 1844 nr 11.
17Tamże.
18L. S. z Mazur [Augusta Upadka], Rodzinny kraj, KK-PE 1902, s. 145.
19J. Lustig [tu w takiej pisowni], Kraj mazurski („nutą własną”), Kościół cichowski („nutą: „Tobie nieśmiertelny panie”), KK-PE 1901, s. 144-145.
20KK-PE 1902, s. 142. Wiersz był inspirowany artykułem O. Gerssa O wywołaniu pełnoletniości Fryderyka Wilhelma [ur. 6 maja 1882 r. – przyp. ZCH] następcy korony rzeszy niemieckiej i królestwa pruskiego, KK-PE 1901, s. 114-121.
21KK-PE 1902, s. 143-144.
22KK-PE 1917, s. 154.
23KK-PE 1867, s. 96.